projekt Orli Dom


Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Orły urzędów skarbowych

26 marca 2014

Z godłem państwa spotykamy się na co dzień, nie zwracają specjalnej uwagi ani na jego wygląd, ani na to co obok niego się dzieje. A warto się przyglądać bacznie gdzie i jak ten nasz symbol narodowy jest prezentowany, szczególnie gdy jest prezentowany oficjalnie, jako znak  urzędu państwowego.

Nie tak dawno temu, na blogu Creamteam, ukazał się materiał pt. „logo nie byle jakie”, właśnie o takich nieszczególnych szczegółach obok orła w znaku ministerstwa. Czytając ten artykuł zapewne wielu czytelników odniosło wrażenie czepiania się mało istotnych drobiazgów, ale wbrew pozorom, to właśnie takie drobiazgi, niedopilnowane, składają się na mało interesujący obraz totalnego bałaganu w identyfikacji wizualnej państwa. A że tych drobiazgów sporo i to dużo poważniejszych pokazuje nagłówek  pewnego pisma urzędowego, z godłem.

nagłówek z godłem I US Warszawa

Wygląda paskudnie? Gorzej, po przyjrzeniu się bliżej woła o pomstę do nieba. Bo jakże inaczej określić takie oto justowanie na osi godła i napisu „Naczelnik Pierwszego Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście”? Niby proste – Godło + cztery wersy, justowanie do środka, na osi, ale to, co zrobiono w tym wypadku jest ewenementem, co widać poniżej.

W jednym nagłówku mamy aż 4 osie! Już to wystarczy by zdyskwalifikować takie „projektowanie”. Jest jednak i drugi element dyskwalifikujący całkowicie ten nagłówek pisma urzędowego – godło. Przyjrzyjmy się proporcjom użytego orła.

godło z nagłówka I US Warszawa

Orzeł utyty wygląda niestety fatalnie, nie trzeba być specjalistą by to zauważyć, a do kompletu korona ma ucięty czubek.

Wydawać by się mogło, że nie jest problemem zapanowanie nad układem nagłówków w pismach urzędowych, z godłem, w ramach jednego ministerstwa, w tym wypadku Ministerstwa Finansów. A jednak nie da się, wszystko puszczone na żywioł zwany „sami sobie zrobimy” i robią. Oto kilka, wziętych z sieci, nagłówków Urzędów Skarbowych, a konkretnie Naczelników tychże, którzy mają prawo stosować w swoich pismach urzędowych godło.

przykłady nagłówków z godłem używanych przez Urzędy SkarboweOrzeł, jak widać powyżej, umieszczany jest w sposób absolutnie dowolny, dowolna jest także jego wielkość. Nie przeszkadza nikomu przycięcie godła po skrzydle, jak w wypadku nagłówka US z Legionowa, czy „odlatujący” od osi orzeł US Warszawy Targówek.

Czy naprawdę nie da się nad tym zapanować, ujednolicić, zastosować jednego wzorca?

Komentarzy: 10

  1. Maciej
    26 marca 2014

    To jest akurat taka rzecz, która pochłonęłaby duże ilości pieniędzy, ale nie na sam projekt odpowiednich szablonów papierów, itd. ale na wyedukowanie urzędników jak tego używać.
    Inna kwestia, to przeciętny obywatel nie będzie porównywał różnych listów z różnych urzędów, przez co jeśli Państwo wydałoby pieniądze na uspójnienie wizerunki, to ten przeciętny obywatel by „krzyczał”, że to niepotrzebny wydatek, itp.
    Ten obywatel to kolejna osoba, którą najpierw trzeba wyedukować, że jest to potrzebne i że wpływa to na wizerunek Państwa.

    • Po części masz rację Macieju, choć nie o kosztach, bo z kosztami, niewielkimi, jest tak, że obywatel krzyczy przy milionach na ogół. Inna sprawa to porachowanie tych kosztów rzeczywiście ponoszonych na takie perełki i oszacowanie oszczędności jednego szablonu, jak zrobili to w Amsterdamie – „100 tys. Amsterdamu”

  2. Tomasz
    26 marca 2014

    Myślę, że problem zaczyna się u podstaw. W Polsce (tak samo zresztą jak na świecie) „wszyscy umieją” worda. Tak samo, jak „wszyscy umieją” prowadzić samochód.
    Tylko, że ze źle sformatowanego worda (patrz Wa-wa Śródmieście) co najwyżej się pośmiejemy, nikt przez to nie zginie.
    Szkoda, że na tym cierpi wizerunek naszego państwa. Szkoda, że przez takie perełki nasz szacunek dla urzędów też nie wzrasta.
    Znakomita większość tzw. „zwykłych” ludzi nie potrafi powiedzieć dlaczego coś jest dla nich brzydkie. Ale wie że jest brzydkie. I jest to jeden z czynników wpływających na PR. itd. itp.

    • Tomaszu word to sprawa wtórna, narzędzie i to nie aż tak skomplikowane by nie udało się 4 wersów ustawić na osi, do tego nie trzeba żadnych kursów. Nie wiem natomiast co to takiego „źle sformatowany word” , bo to raczej nie word powinien być sformatowany a nagłówek.

  3. Maciej
    26 marca 2014

    A może by im tak ten nagłówek w czynie społecznym sformatować? :)
    Zapisać jako szablon Worda oraz instrukcję używania napisać?
    Taka akcja Projektanci urzędnikom.
    Jeden ogólny szablon i podmieniać tylko nazwę i adres urzędu.

    Czy może jestem zbyt wielkim optymistą? :)

    • Macieju, chyba jednak jesteś optymistą. Na ile takie „drobiazgi” interesują urzędników widzę po oddźwięku na projekt Orli Dom i zamieszczone tu teksty. Nie sztuką jest zrobić projekt i szablon, sztuką jest znaleźć dla tego zrozumienie po drugiej stronie.

  4. mareksy
    26 marca 2014

    Andrzej-Ludwiku, byłeś uprzejmy napisać, że w poprzednim opracowaniu na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio czepiam się szczegółów. Pada też w komentarzach uwaga, że o to i tak nikt nie dba, bo tego nie widać. Nie zgodzę się z tym poglądem, jeśli został wypowiedziany, w kontekście jakości znaków publicznych, w innym niż ironiczny tonie ;)

    • To czepianie się szczegółu wydawało mi się dość precyzyjnie osadzone i widoczne jako sarkazm, ale może nie wszyscy tak to odczytali a zdanie brzmi w całości tak „Czytając ten artykuł zapewne wielu czytelników odniosło wrażenie czepiania się mało istotnych drobiazgów, ale wbrew pozorom, to właśnie takie drobiazgi, niedopilnowane, składają się na mało interesujący obraz totalnego bałaganu w identyfikacji wizualnej państwa.”

  5. mareksy
    26 marca 2014

    Jak wiesz, bo rozmawialiśmy o tym, czytelnicy zdają się mieć tendencję do wyczytywania tego, co im się wydaje, że zostało napisane, szczególnie, gdy napisane jednak nie zostało. Nasz ostatni wpis, do którego nawiązałeś, za co niniejszym dziękuję, padł ofiarą wielu mitów, więc się czepiam ;)
    Prawda jednak jest taka, że poprzedni komentarz to fragment powstającego tekstu, który, mam nadzieję, zepnie nasz poprzedni artykuł i Twoje przemyślenia.

    By odnieść się do Twojego artykułu, zwłaszcza fragmentu o samowoli stosowania, może jeszcze jeden fragment z powstającego tekstu:

    Spoglądając najdalej, można było po prostu zamówić dobry znak i porządną identyfikację, wraz z technicznie i logicznie spójną księgą znaku, i najpierw samodzielnie się do niej stosować, nim się tego samego wymagać będzie od innych.
    Dobra identyfikacja to taka, której się nie obchodzi za pomocą dinksów i biurowych wihajstrów. — mareksy

  6. [...] Orli Dom odwołał się do naszego wpisu w najnowszym artykule pt. Orły urzędów skarbowych. Cenne to dla Creamteam Branding & Advertising Design Studio odwołanie, bo blog specjalistyczny, wręcz wąsko specjalizowany. Mamy więc nadzieję, graniczącą z pewnością, że fachowcy rozumieją, co napisaliśmy, i nie będziemy ponownie zmuszani do tłumaczenia, jak to miało miejsce kilka dni temu na fanpage Creamteam Branding & Advertising Design Studio na Facebooku, że nasz artykuł pt. Logo nie byle jakie!, nie atakuje naszych klientów, bo nie może tego robić, skoro ich nie opisuje, chyba żeby wspomnieć jedno zdanie z tego artykułu, w którym stwierdzamy: Dobrze, że mieliśmy ogromne wsparcie ze strony klienta, który wziął na siebie zdobywanie znaków we właściwych wersjach. Bardzo dziękujemy! [...]