projekt Orli Dom


Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Godło, księga i ochrona

18 lutego 2016

W poczytnym piśmie Rzeczpospolita ukazał się artykuł Wiktora Ferfeckiego „Godło lepiej chronione”. W pierwszym odruchu napisałem pod tymże artykułem komentarz, ale jakoś, mimo ponawiania prób, nie wskakiwał na stronę. Zatem postaram się odnieść do padających w artykule stwierdzeń szerzej, tutaj.

O problemach z godłem

„Zdaniem senatorów takich problemów nie było by, gdyby istniała księga znaku symboli narodowych.”

Brawo. Jeżeli mówimy o stosowaniu godła w praktyce urzędów i instytucji państwowych pełna zgoda. Oto poniżej ewidentnie zły przykład użycia godła na sztandarze, znaleziony w internecie.

zły przykład stosowania godła na sztandarze

Jeżeli jednak mowa również o wykorzystaniu komercyjnym, nie skierowanym do urzędów i jednostek państwowych, to widzę już problem. Bo albo zostanie wyrzucony zapis o artystycznym przetworzeniu, albo będzie to, co jest. Niestety wyrzucenie tego zapisu ma też swoje wady – zwyczajny obywatel może mieć ograniczone prawo posługiwania się orłem, także innym niż ustawowy.

Ale tu pojawia się głos dziwny. Prof. Sławomir Górzyński, prezes Polskiego Towarzystwa Heraldycznego, stawia dziwaczną nieco i mocno dyskusyjną tezę.

„Gdyby taka księga powstała, byłaby sprzeczna z konstytucją”

Pytanie w jaki sposób? Na czym Pan Górzyński opiera swoją tezę nie wiem, ja nie jestem w stanie znaleźć jakiejkolwiek kolizji między księgą (manualem posługiwania się znakiem/godłem) a akurat Konstytucją. W której to Konstytucji godło jest opisane bardzo skrótowo, a jego szerszą wykładnię i załącznik z wzorem przynosi dopiero akt niższy – Ustawa o godle. Ale i w tym akcie sprzeczności dla powstania księgi nie znajduję. Księga znaku/brandbook/ manual, czy jak tam jeszcze inaczej ją nazwiemy, to nic innego jak instrukcja obsługi zaakceptowanego wzorca znaku/godła. Jest więc li tylko dodatkiem wspomagającym i nie ma żadnej potrzeby o niej wspominać w akcie prawnym rangi Konstytucji. Było by to zresztą naprawdę dziwaczne i niespotykane.

Powiem więcej, księga znaku/godła może zawierać także unormowania szczegółowe użycia godła, na przykład na tablicach owalnych (dotąd nie uregulowana sprawa wzorca, od 1955 r). Szerzej  o tych tablicach urzędowych pisałem w artykułach: „Gdzie jest wzór?”, „Tablice do pary”„Tablice - wnioski”. To oczywiście jeden, ale nie jedyny, przykład tego co może zostać skodyfikowane w księdze znaku/godła. Mogą się tam znaleźć również elementy tak, zdawać by się mogło, marginalne, jak zasady składania flagi państwowej, czy też sposoby jej wywieszania. Jednak bezsprzecznie najważniejszym elementem księgi była by prezentacja wersji godła (a co za tym idzie dostępność plików elektronicznych) oraz specyfikacja barw dla różnych przestrzeni (stosowne artykuły znajdziesz pod hasłem Barwa). Przykład takiej księgi wraz z opisem powstał zresztą w ramach Projektu Orli Dom i jest dostępny w formie e-booka.

Kwestia interesowności

prof. Michał Seweryński z PiS, przewodniczący senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, ujmuje to tak:

„Dlaczego teraz ma się udać? Seweryński wyjaśnia, że potrzeba jest paląca, bo znaki narodowe coraz częściej są nadużywane. – Jest sporo interesowności w podejściu do symboli, bo na tym robi się po prostu pieniądze – mówi.”

I mnie akurat zupełnie ta interesowność nie dziwi, ani w Polsce, ani na świecie. Jest najzupełniej normalna. Z drugiej strony tą interesowność można doskonale wykorzystać do propagowania właściwego kształtu godła, byle nie w sposób zbyt ograniczający czy zakazujący. Jednak by się tak stało trzeba rzeczywiście opracować księgę godła/godeł, zawierającą pełną ich standaryzację, co pokazuje od kilku lat mój projekt Orli Dom. Taka standaryzacja niewątpliwie pomoże w opanowaniu chaosu z wyglądem godła, nie łudził bym się jednak co do zatrzymania owej interesowności, czyli komercyjnego wykorzystywania orła białego. Proszę pamiętać iż standaryzacja wprowadzi określony sztywno wzór i tylko jego będą dotyczyły uregulowania. Zatem nadal można będzie wykorzystywać w działaniach komercyjnych wzory orłów historycznych lub artystycznie przetworzonych. Błędem jednak, moim zdaniem, było by zamknięcie tej furtki.

Godło vs godło heraldyczne

Pojęcie „godło” objaśniałem obrazowo w poprzednim moim artykule „Godło czy herb”. Zatem tutaj w skrócie.

„Zauważa [prof. Sławomir Górzyński, prezes Polskiego Towarzystwa Heraldycznego], że w ustawie zasadniczej jest błąd. Zgodnie z  zasadami sztuki heraldycznej sam orzeł jest godłem, a w połączeniu z czerwoną tarczą – herbem. Jednak konstytucja te pojęcia miesza. Zdaniem profesora nieścisłości są też w ustawie o znakach narodowych.”

Otóż moim zdaniem nieścisłości leżą w zupełnie innym miejscu, niż wskazuje to prof. Górzyński. „Godło” to inaczej „znak”, w sensie ogólnym.  Godłami są: herb, barwy, flaga, Chorągiew Rzeczypospolitej. I tak też było w międzywojennych zapisach. Pan prof. Sławomir Górzyński, jako heraldyk, ma na myśli „godło heraldyczne”, aliści mamy jeszcze całą masę innych godeł, nieheraldycznych także: „godło państwowe”, „godło uczelniane”, „godło klubu sportowego”, „godło firmowe” etc. Zatem w tym konkretnym wypadku odnosimy się do znaku/godła ogólnie jako znaku Polski i w tym wypadku żadnego błędu w Konstytucji i Ustawie nie mamy, poza brakiem doprecyzowania, o które z godeł chodzi – godłem Polski jest herb. Ogólne określenie „godło”, bez dookreślenia (heraldyczne, firmowe, państwowe) owszem może stwarzać problem, jeśli będziemy odnosić je tylko do nam bliskiej profesji, zachowując dookreślenie jedynie w pamięci. Wychodzi więc na to, że zależnie od profesji, nie doprecyzowując jakie godło mamy na myśli, sami stworzymy zamieszanie. Choć przyznam, że, dla mnie, określenie „godłem Polski” jest nad wyraz precyzyjne, bo oznacza jednoznacznie - znakiem Polski - znakiem, nie znakiem heraldycznym/godłem heraldycznym. Mamy tu zatem klasyczne nieporozumienie, Konstytucja jest aktem prawa, wskazuje znak państwa, którym może, bo nie musi, być znak heraldyczny. Warto mieć to na uwadze.