projekt Orli Dom


Andrzej-Ludwik Włoszczyński

Gdybanie z błędami

19 czerwca 2018

W dzienniku Rzeczpospolita ukazał się (19.06.2018) artykuł Wiktora Ferfeckiego pt. „Flaga i orzeł do liftingu”. Autor stara się, przy okazji sygnalizowania prac nad symbolami narodowymi, pokazać błędy w symbolice już istniejącej. Niestety powiela, również przy okazji, nieprawdy warte skorygowania, choćby ze względu na fakt przedruku artykułu przez portale internetowe, a co za tym idzie utrwalania owych błędów.

Przykład pierwszy:

„Problem w tym, że w załączniku do tej ostatniej są liczbowe współrzędne tzw. przestrzeni barw CIELUV, z których wynika, że biel w rzeczywistości jest jasnoszara, a czerwień – buraczkowa.”

Niestety jest to błąd Autora i sporej rzeszy tzw. przekładaczy, idących na łatwiznę. Nic takiego nie wynika, biel jest i byłą biała, a czerwień czerwona, jeśli robi się to z głową. Opisałem kwestię konwersji barw narodowych szerzej w artykule „Konwersja bieli i czerwieni” w roku pańskim 2013, zachęcam do poczytania. Tak na marginesie, to na tę barwę buraczkową i tak Autor narzekać nie powinien, bo to już karmazyn prawie.

flaga

Kolejne zdanie i kolejna wpadka Autora:

„W dodatku system CIELUV nie jest już stosowany […]”

System jest bowiem nadal stosowany, tyle, że z racji potrzebnego oprzyrządowania, jak i warunków laboratoryjnych badania próbek, nie jest powszechnie stosowany i nigdy nie był, jak CMYK, Pantone czy RGB.

I jeszcze jedna, drobna, pomyłka red. Ferfeckiego, pisze bowiem:

„Oznacza to, że czerwień zostanie czerwienią, a nie np. cynobrem […]”

A toż ten cynober jak najbardziej jest czerwienią. Więcej, stwierdza to także sam Autor, pośrednio, pisząc nieco wcześniej:

„[…] czy czerwień w polskiej fladze nie powinna nawiązywać do stosowanych w przeszłości cynobru, amarantu bądź karmazynu.”

Boć to przecież nic innego jak wymienianie nazw odcieni tejże czerwieni. Zatem nawet przy cynobrze czerwień czerwienią będzie. Więcej o barwach oraz ich nazwach piszę w artykule „Niestała czerwień”. Warto również zajrzeć do artykułu o symbolice bieli i czerwieni.

A teraz zajmijmy się kolejnym pasusem, jaki pada w artykule, po ładnym śródtytule „Błąd na błędzie”, a jest to cytat wypowiedzi prof. Sławomira Górzyńskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Heraldycznego. Tego samego, który we wcześniejszym o dwa lata artykule red. Ferfeckiego raczył był sformułować tezę karkołomną, że opracowanie księgi herbu było by sprzeczne z Konstytucją, więcej na ten temat znajdziecie w artykule „Godło, księga i ochrona”.  Tym razem poszło o termin „godło” i czytam takie oto twierdzenie:

„Jednym z głównych problemów jest błąd w nazewnictwie. – W ustawie to, co jest herbem, zostało nazwane godłem. Ten błąd powstał już w czasach PRL. Od tamtego czasu nie został wyeliminowany z ustawy, a co gorsza, przeniesiono go do Konstytucji – zauważa prof. Sławomir Górzyński, prezes Polskiego Towarzystwa Heraldycznego.”

I tak to nielubiany PRL dostaje baty za błąd, który popełnia … profesor heraldyk. A nawet dwa błędy. To nie PRL wprowadził słowo do Ustawy, a zrobiono to już w międzywojniu, wystarczy zajrzeć do ówczesnych unormowań. Więcej, nic nie zamieniono jedynie opuszczono słowo „herb”. To spora różnica. Czemu tak się stało opisałem bardziej szczegółowo w artykule „Godło czy herb”, trzy lata temu. Zatem nie zamiana, lecz dodanie słowa „herb” jest potrzebne.

Nie odnoszę się tu, jak widać, do meritum artykułu red. Ferfeckiego, czyli potencjalnych, byćmożęcych zmian symboliki narodowej, bo i sensu nie widzę w kolejnym gdybaniu co, kto może zrobić/zmienić i kiedy. Szczególnie, że to nadal tylko gdybanie, skoro Ministerstwo Kultury informacji nie udziela, a co by można i co powinno się słychać od momentu ukoronowania orła w roku 1990. Co można i powinno się, a nawet jak można unormować zawarłem także w mojej czerwonej księdze „projekt Orli Dom” i wystarczy. Teraz potrzeba działania i konkretu.

Na marginesie, ciekawostką, przy okazji tego gdybania, jak i roku rocznicowego, jest marazm wydawniczy, w temacie naszej symboliki. Przykładem niech będzie gotowe opracowanie na temat historii naszych symboli narodowych, przygotowane przez łódzkiego heraldyka, wprost idealne dla szkół, bo z konspektami lekcji. Książka jak znalazł na taką rocznicową okazję, a wydać nie ma kto. Niby są zainteresowani, ale jakoś dziwnie po pierwszym podejściu milkną na wieki. Jak by się znalazł naprawdę zainteresowany wydawca chętnie służę kontaktem do Autora.

Twój komentarz

*